Z długiej brody brak korzyści

„Facet z brodą dwie korzyści, cipkę liże, dupę czyści.”
Ten kto wysnuł tą myśl, albo nigdy nie strzelił dobrej patelni, albo ma kilkutygodniowy szczypior, który obok brody nawet nie stał.
Tak, mądralo. Jak tam twoja radość z minety, gdy pozlepiana sokami partnerki broda ląduje na twarzy i czujesz jakby do mordy przykleiła ci się pieprzona meduza? Wtedy wiesz doskonale, jak się czuli aktorzy grający w „Obcym”, gdy im przylepiono do twarzy żelowego potwora!

Mineta z placówką? Zapomnij. Jest dobrze, dopóki kombajn rozkoszy nie zassie twojej brody, podczas igraszek do wnętrza pochwy i wraz z twoimi palcami nie powędruje zlepiony kłak, ciągnąc i niemal nie zrywając skóry z twarzy.

Czy próbowałeś kiedyś wymyć ten cały kisiel później z brody? To spróbuj, ekspercie od kudłatej minety! Trzy kilo ryb by szybciej obrał.

Właściwie z brody nie ma korzyści żadnej, przynajmniej tych natury praktycznej. W robocie przeszkadza. Suwaki, guziki wkurwiają jak przyciasne gacie. Nawet jedzenie nabiera wysokich schodów, a o czymś takim jak wata cukrowa nie może być mowy (smuteczek odpustowego łasucha).

Ale pomimo tych wszystkich minusów i wkurwienia. Jest jakaś dzika, empiryczna satysfakcja z tej brody. Człek jakby bardziej surowy, prawdziwy, żylasty, naturze bliższy.


Tekst: Deimien

Grafika: BLASTY.PL


Zobacz również:


Chcesz być na bieżąco? Koniecznie daj nam lajka na Facebooku!!!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments