Pumy na wegańskiej diecie

Moja była – weganka, twierdziła, że po zapachu jest w stanie wskazać kto jje mięso, a kto nie. Że skóra, pot, oddech i sperma zupełnie inaczej powoni u chłopa wege, a inaczej u miesożera. Mimo, że nie wdawałem się w dalsze dyskusje w tym temacie, z racji, że babe próbować przegadać – trud daremny, to w głębi mojego małego serduszka wyczuwałem w tym ewidentne pierdolenie o Szopenie

Po pierwsze… Można czuć od kogoś czosnek, cebulę, alkohol, nawet do dwóch dni po zjedzeniu, łatwo też wskazać osobę palącą. Ale organicznego detektora na mięsan nie łykam.

Druga sprawa. Jakim cudem weganka, skoro woniłem grillowaną świnią, wytrzymała ze mną, ładnych parę miesięcy? Czy to jakaś forma sado masochizmu? A może uczucie tak mocne, którego nawet woń trupa zmącić nie mogła. Nie wiem. Stawiałem na pierdololo.

No i pewnie bym tak dalej myślał, że człek, człekowi zapachem podobien, nie zależnie czym zapycha swe dudy, aż trafiłem na vlog o pumach. W jakimś tam stanie Ameryki, po protestach „ratujsięplaneto” aktywistów, zabronili polowań na te koty. Co za tym idzie ich populacja wyjebała w kosmos i było ich gęściej niż na radomskim blokowisku. Gdy pumy wyżarły wszystko co kica, tupta, pełza i nadawało się do zjedzenia, zaczęły wyżerać ludzi z szlaków turystycznych. I czyjeś tam spostrzegawcze oko wertując ludzkie nadżarte truchła, zauważyło, że większość niedojadków była, uwaga, wegan i wegetarianami.

Zapewne jak się domyślacie było to spowodowane tym, że pumy do miesożerców czuły respekt i z obawy konfrontacji wolały innym drapieżnikom w drogę nie wchodzić, a vegan brały jako dwukopytny, łatwy do opierdolenia lunch.

I rozpoczęły się, proszę ja Was, badania naukowe. Testy, wykresy, statystyki. Jak mniejszy jest procent prawdopodobieństwa opierdolenia przez niedźwiedzia grizli, gdy wyczuje od nas mięso. I w drugą stronę. Jak to roślinożerne, dzikie zwierza bardziej ufne są veganom, gdy widzą w nich jedynie konkurenta do skubania koniczyny, a nie drapieżnika.

I tu pytanie do roślinożerców. Też jesteście w stanie wskazać osoby na tradycyjnej diecie po ich zapachu? I jak myślicie, czy jest możliwy, związek konesera mięs z weganką, i nie mówię tu tylko o sezonie zauroczeniowo tartacznym, ale tak na serio dłuuugą metę, powiedzmy do grobowej deski, bądź też, do starczego uwiądu? Czy historia gatunku ludzkiego zanotowała takie przypadki? A jeśli tak, co czuje taki weganin będąc z miesożerem? Czy to uczucie podobne temu, jak w przypadku sypiania z seryjnym mordercą? I czy świadomość jedzenia mięsa przez partnera nie działa na wegan jak afrodyzjak inaczej?

I w ramach sprostowania, mówiąc wegan mam na myśli osóby którze zrezygnowały z jedzenia produktów odzwierzecych z racji ideologicznych i dobra zwierza, nie ma sensu poruszać tematu grupy, co to smaku mięsa po prostu nie lubi i tylko z tego powodu mięsa nie jje, a na samą ideologię ma wyjebane jajca, tak samo jak na preferencje żywieniowe partnera. Pytań tak wiele.


Tekst: Deimien

Foto: Internety


Zobacz również:


Chcesz być na bieżąco? Koniecznie daj nam lajka na Facebooku!!!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments