Stacja czterdziesta

Z racji, że dziś moje okrągłe 40 urodziny i moda teraz taka, że kto urodziny ma, to zbiera hajsy na kotki, pieski w schroniskach upchane, albo na chore bąbelki, pomyślałem, że i ja odpalę zbiórkę. Tylko na co? By szlachetny to cel był w swej istocie, lecz skromny niczym pastuszka przywdziewek?

Aaaaa chromolić to!!! Toż to moje święto i tylko benefity z niego czerpał ja będę. Zbierają na sierotki i kotki, zobaczymy czy zbiorę na flaszkę wódki! Odpalam wydarzenie! „Zbiórka na dupę Maryny, z tonikiem dżiny i inne bezbożne cele”.

I co? I gówno! Powód zbiórki był dla Facebooka nie dość szlachetny by klepnąć wydarzenie. Tak, że zbiórki nie będzie.

Co prawda, z dwojga złego mógłbym odpalić zbiórkę na osierocone bąbelki. Ale wiem jak to się skończy. Zbiorę, wpłacę, a gdy ciemna noc przyjdzie, w porze tak późnej, że nawet kornik w drewnianej ramie na ryj padłszy zaśnie. Obudzi się mój wewnętrzny Janusz. Spod łóżka wylezie, na piersiach przysiądzie i szpony wbiwszy uprzednio, do ucha wyszepce – „Pssssssst… głupku… śpisz…? A co jeśli te hajsy sirotkowe, to wcale na sirotki nie poszły? Ty tu śpisz, durny łbie, a oni tam gorzołe za twoją krwawicę, uczciwie od ludzi wycyganiuną w najlepsze piją! Oszukoły cię skurwesyny, a tyś się stary chuj tak łatwo dał… ”

O nie, nie, nie!!! Taki spisek, to nawet na miesiąc cały spędziłby sen z mych powiek. Żadnych zbiórek! To ja już całą tą szlachetność wolę mieć głęboko w dupie.


Tekst, foto: Deimien


Zobacz również:

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments