Wprowadzone przez Damian666

Wyborczy odruch wymiotny

Mimo, że ostatnimi czasy rzadko siedzę w internetach, bo czując zew krwi z naturą, wędruję jak menel pochłaniając coraz to nowsze szkockie plenery, to jednak nie jestem w stanie trzymać się z dala, od tego płynącego wirtualnego szlamu.

Sienkiewicz w oku leminga

Dziś przeczytałem, że polonistka z Sochaczewa wystosowała petycję do Ministerstwa Edukacji Narodowej w sprawie usunięcia z listy lektur szkolnych książki Henryka Sienkiewicza „W Pustyni i w Puszczy”. Powodem usunięcia powieści ma być jej rasistowski charakter i to, że kształtuje ona estetykę, gust, wrażliwość, poprzez wiktoriański imperializm.

Stacja czterdziesta

Z racji, że dziś moje okrągłe 40 urodziny i moda teraz taka, że kto urodziny ma, to zbiera hajsy na kotki, pieski w schroniskach upchane, albo na chore bąbelki, pomyślałem, że i ja odpalę zbiórkę. Tylko na co? By szlachetny to cel był w swej istocie, lecz skromny niczym pastuszka przywdziewek?

Mendy w moim talerzu

Ostatnio każdy włazi mi do talerza i bynajmniej nie w celu wspólnego biesiadowania, a z troski o jakość mojej diety, stanu mojego zdrowia, a nawet z racji stężenia CO2 w atmosferze.

Test na kuriera

Praca kuriera to nie tylko odparzone od biegania po schodach jajca, umiejętność powiedzenia „Kopsaj leszczu piątkę albo będzie awizo!” w czterdziestu sześciu językach i rapsy puszczane w szoferce Reno Mastera. To także dyscyplina, ponadprzeciętna sprawność fizyczna i umiejętność wpierdalania się vanem na trzeciego nawet na najwęższych drogach.

Gdy Biedronia boli dupa

Biedroń płacze w parlamencie europejskim, że go do lokalów w Polsce nie chcą wpuszczać dlatego, że jest gejem. Czy kiedykolwiek Biedronia wyprosili z jakiegoś lokalu z racji jego orientacji? Nie. Ale Ok. Żeby Biedroniowi było łatwiej. Czy jest w stanie wskazać chociaż jednego geja, który został wyjebany lub nie został wpuszczony do knajpy za swoje preferencje seksualne? Wątpię. Więc co tak Biedronia boli?

Kult małej Grety

Kult małej Grety rozkwita szybciej niż ona sama, a eko-lewactwo jara się lolitką mocniej niż Polański. I choć brandzlowanie przedtartacznym idolem, trwa już od dobrych miesięcy, żadna z ciętych w kacapkę eko-loszek, na co dzień z zapałem strasząca na prawo i lewo mapami i wykresami odnośnie tego, jaka część globu za sprawą topnienia lodowców, znajdzie się w odmętach oceanu, nawet na jeden dzień nie zamieniła swojego dwulitrowego diesla na rower, choćby komunikację publiczną.