Tęczowe sapy

Co jakiś czas w lemingach ożywa potrzeba wpierdolenia kija w mrowisko i narobienia wokół siebie szumu. Zazwyczaj, używają do tego celu tęczowej flagi i albo oblekają nią symbole narodowe, albo idole religii chrześcijańskiej. I mamy tęczowe godło, tęczowe bozie, a także flagi biało-tęczowe i figurki święte, ubrane w tęczowe łachmany. Robią to w imię tolerancji, walki z dyskryminacją i homofobią, a także przejawami wszelakich zachowań rasistowskich.

Co dostają w rezultacie? Masowe wkurwienie i pocisk. I nie tylko skrajnych prawiczków, nacjonalistów, dewotów w stanie zaawansowanym, ale również środowisk tych, których gejowska brać ni ziębi, ni grzeje, lecz na widok tęczowej profanacji bliskich ich serduszku symboli, zaczynają to odbierać jako personalny kopniak w jajca.

Oczywiście lewactwo wychodzi z tego suchą stopą, bo cały jad i sraka ląduje na gejach i wszystkim co się kojarzy z tęczą.

Ale czy nie o to właśnie chodzi? Gdy jest ciśnienie, a cała artyleria skierowana jest w stronę gejów, wtedy lemingi mają sposobność okazać swój protest wobec nietolerancji, popiszczeć, potuptać i pomachać tęczową flagą.

Co do samych gejów, nie znam żadnego, który by się jakoś gorliwie legitymował swoją orientacją seksualną i jebał wszystkim wokół przed oczami tęczą, przy każdej, nadarzającej się okazji.

Zapewne każda normalna osoba przyzna mi rację, że chciałaby być oceniana przez innych, podle swych czynów i tego jakim jest się człowiekiem, a nie przez pryzmat tego, komu i gdzie się z fujarą wciska, bądź przed kim swe nóżki rozkłada. Więc dlaczego według lemingów homoseksualizm środowisk LGBT jest tak cennym towarem, by robić z niego obwoźny stragan, show i jebać nim na każdym kroku?

Kiedyś byłem na jednej domówce. Towarzystwo mieszane, z jednej strony zgraja zaprzyjaźnionych moczymord, a z drugiej strony ekipa czysto gejowska. Gospodyni imprezy prosiła wcześniej – „chłopaki błagam, tylko nie pedałujcie”. Sam też się po niektórych spodziewałem, uszczypliwości i warcholskiego języka, po większej ilości alkoholu, ale impreza przebiegła zajebiście, żadnych zgrzytów, mimo, że dwa różne totalnie środowiska. Co więcej, kolesie mieli na tyle do siebie dystansu, że potrafili mówić o sobie „per pedał”. Żadnego jebania tęczą, żadnego chodzenia obok siebie na paluszkach. Nikt nie baczył na język, była wspólna biesiada i dialog.

Obraz LGBT jaki jest nam serwowany przez lewicę to markotne, wiecznie prześladowane cioty, wokół których mamy chodzić cichutko i ważyć każde jedno słowo.

To samo się tyczy osób transseksualnych. Lemingom z kalkulacji wyszło jakoś 56 płci. No dobra, pewnie powiecie, że nie mam kompetencji na to by wypowiadać się w ich imieniu. Ale tak się składa, że znam takie osoby i znam ich historie.

Może to będzie dla lemingów argumentem nie do klepnięcia, ale żadna z tych osób nie brandzluje się swoją odmiennością, nie cieszy ich też fakt, że są babsko-chłopską hybrydą. To ich cierń, osobista tragedia, brak akceptacji u rodziny i inne mało przyjemne trudne sprawy. A tylko lewactwo stworzyło im ładny oddzielny folder, nazwało, opisało, głaszcze po kolanku i chwali, jacy to są piękni i wyjątkowi. Po to by mieć kolejną mniejszość, do osłaniania cycem przed białymi, heteroseksualnymi rasistami, którzy o niczym innym nie marzą, jak stratowanie pod kopytami ich inności. Żaden z lemingów nie jest w stanie dopuścić do siebie myśli, że taka osoba, może jedynie czego by chciała, to być w pełni kompletną kobietą, mieć męża, gromadkę dzieci, których mieć nie może. Albo oddała by wszystkie skarby tego świata, za kawałek sprawnego kutasiny, by wyskoczyć do klubu, wypić kilka piw, zawinąć na chatę jakąś dobrą dupę i rżnąć ją do białego świtu.

To jednak nie wpisuje się w wizję małego, prześladowanego transa, któremu można ocierać rękawkiem łezki i wmawiać jaki świat jest zły i nietolerancyjny.

Zastanawiam się, dlaczego środowiska LGBT, jeszcze nie pokazały lewactwu środkowego palca, nie powiedziały czegoś w stylu – „Weźcie wy się wreszcie od nas odpierdolcie i przestańcie się brandzlować symboliką, która was nie dotyczy, bo wasze marne prowokacje, odbijają się później, tylko i wyłącznie na nas”.

Już to pisałem kiedyś, ale się powtórzę. Nikt bardziej nie szkodzi środowisku LGBT jak lewactwo.


Tekst: Deimien

Foty: Internety


Zobacz również:


Chcesz być na bieżąco? Koniecznie daj nam lajka na Facebooku!!!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments