Kult małej Grety

Kult małej Grety rozkwita szybciej niż ona sama, a eko-lewactwo jara się lolitką mocniej niż Polański. I choć brandzlowanie przedtartacznym idolem, trwa już od dobrych miesięcy, żadna z ciętych w kacapkę eko-loszek, na co dzień z zapałem strasząca na prawo i lewo mapami i wykresami odnośnie tego, jaka część globu za sprawą topnienia lodowców, znajdzie się w odmętach oceanu, nawet na jeden dzień nie zamieniła swojego dwulitrowego diesla na rower, choćby komunikację publiczną. Walka o klimat jest do czasu, gdy nie wchodzi ona z buciorami w sferę komfortu. Ekomądrale na wegańskiej diecie winą za globalne ocieplenie obarczają spożycie mięsa, ci niezmotoryzowani jojczą na spalanie paliw kopalnych, z kolei ci co lubią opierdolić Big Maca na parkingu przed Mac Donaldsem, przy dźwięku charczenia sześciolitrowej V12, winę zwalają na przemysł. Zapewne każdy z tych przypadków ma rację, jednak na tej racji koniec.

Ten sam bezmiar hipokryzji jak w przypadku walki o przyjmowanie nachodźców. Czy chociaż jedna z lewackich sióstr miłosierdzia odpaliła na pomoc syryjskim sierotkom choćby 2 procent comiesięcznego dochodu? Oddanie dziury w zębie i znoszonego swetra na licytację się nie liczy!!! No jasne, że nie, bo pomoc – tak, tylko wara od mojej kieszeni, ale za to jojczenie o rasizm antyimigracyjnych dzbanów to porządek dnia codziennego. I to jojczenie gotowe było nawet przymykać oko, a nawet usprawiedliwiać zamachy bombowe i gwałty zbiorowe które przeturlały i nadal turlają zachód Europy. Tak właśnie wygląda lewackie naprawianie świata. Płacz i tupanie w sieci, oskarżenia o rasizm, a wszystko to obsrane tysiącem hasztagów.

Ale zejdźmy z podwórka i zerknijmy za płot elyt rządzących. Jak idzie im batalia z emisją znienawidzonego CO2? Popatrzmy. Wielka Brytania otwiera pierwszą od 30 lat kopalnię węgla, inwestycja ma powstać w Cumbrii. Z kolei w niemieckim Zagłębiu Ruhry otwarta zostaje nowa elektrownia węglowa Datteln 4.

W tym samym czasie w trosce o emisję gazów, rząd Holandii zmienia ograniczenie prędkości z 130km/h do 100km/h i wprowadza ograniczenie ilości białka w składzie pasz dla zwierząt co ma wpłynąć na zmniejszenie azotu w ich moczu. W obydwu przypadkach uderzy to głównie w zwykłych obywateli i rolników. Tak, że ekologia ekologią, ale kasa musi się zgadzać. Z resztą wnioski wyciągnijcie sami.


Tekst: Deimien

Foto: Internety


Zobacz również:


Chcesz być na bieżąco? Koniecznie daj nam lajka na Facebooku!!!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments