Wdowa cz.8 Początek złego

Drzwi do mieszkania były otwarte na oścież, kolorowe paski zawieszone w futrynie, chroniące dom przed wpadaniem do środka owadów delikatnie łopotały na wietrze. Usłyszała głuche uderzenie o dachówki i odłożyła książkę, wsłuchując się w ciszę. Za chwilę metaliczny brzęk zawieszonego na płocie garnka i znów puste uderzenie o dachówki.
– Co tam u diabła się dzieje? – Wstała, wyszła przed sień i rozejrzała się po podwórku, na którym nie było nikogo. Nagle coś uderzyło z ogromną siłą w jedną ze sztachet jej płotu i rozleciało się na kawałki. Podeszła ostrożnie do ściany starej, rozpadającej się stodoły i wyjrzała zza rogu.

Na środku placu pod jabłonkami stała Żaneta, nadziewała jabłka na długi, zaostrzony na końcu kij i ciskała nimi w stronę jej domu jak ramieniem katapulty.

– Żaneta czy tobie już do końca mózg odjęło?!? – krzyknęła wdowa.

– No wreszcie, wyszłaś! Bo już mi się zaczęły spady kończyć. – powiedziała dziewczyna i wbiła patyk w ziemię.

– To nie mogłaś przyjść i mnie zawołać, tylko mi za stodołą sezon na czarownice otwierasz?

– Lepiej choć tu, musimy porozmawiać. – powiedziała Żaneta nie kryjąc zdenerwowania – Chodzi o mojego ojca. Ktoś mu opowiedział chyba o wszystkim co my tu robimy, a także o nas, bo dzwonił do mnie rano podkurwiony, jak nigdy wcześniej i zaraz ma być i zabrać mnie do domu.

– Miałaś zostać do końca wakacji…

– Wiem, ale teraz to niemożliwe, poza tym jest już koniec wakacji.

– Myślałam, że będziemy mieli czas na oswojenie się z tym faktem, że upiekę placek z rabarbarem albo ze śliwkami, zejdę do piwnicy po butelkę wina i urżniemy się, rozpamiętując całe wakacje i to co nas spotkało.

– Nie będzie na to czasu, właściwie to muszę już iść, bo za niedługo będą, a lepiej by mnie tu nie widzieli, przyszłam się pożegnać. – Żaneta przylgnęła mocno do niej i zaczęła ją tulić. Stały tak bez słowa mocno wtulone w siebie, gdy srebrne Audi wjechało na plac, szorując podwoziem o sztywną, wysoką trawę.

– To on – powiedziała Żaneta i cofnęła się o krok do tyłu.

Auto zaparkowało tuż przy linii drzew, a ze środka wysiadł ojciec Żanety, spojrzał na dziewczynę i bez słowa otworzył tylne drzwi.

Z przodu na miejscu pasażera siedziała jej matka i wpatrywała się we wdowę przymrużonymi oczami, gdy dziewczyna wsiadła on zamknął za nią drzwi i podszedł do kobiety.

– Zbliż się jeszcze raz do mojej córki, a przyrzekam, że cię zniszczę. Zabiorę ci dom, ziemię, ostatnią parę butów, a wiedz, że mam władzę, by to zrobić. I choćbym miał resztę życia na to przeznaczyć, nie spocznę póki nie wylądujesz w przytułku dla niepotrzebnych nikomu kurew.

– Ja naprawdę nie mam dziś nastroju na dyskusję z debilami twojego pokroju, więc załaduj swoją ważną dupę do samochodu i wara z mojego placu!

– Mam nadzieję, że wyraziłem się jasno – burknął, wsiadł do samochodu i ostrożnie wykręcił między dwoma pniami.

Wdowa nachyliła się i wyciągnęła z ziemi wbity przez Żanetę kij, zerwała z drzewa sporą antonówkę, wbiła ją na patyk i wziąwszy zamach, cisnęła ją z całej siły w stronę oddalającego się powoli samochodu.

Jabłko uderzywszy z ogromną siłą o tylną szybę pojazdu, rozpadło się na kawałki.

– Co za niezrównoważona psychicznie kurwa! – krzyknął mężczyzna, spoglądając w wsteczne lusterko.

Żaneta odwróciła się i wybuchła głośnym, niepohamowanym śmiechem, którego nie była w stanie stłumić.

– Z tobą porozmawiam sobie w domu – powiedział ojciec i wyjeżdżając na asfaltową drogę wcisnął mocniej gaz.

***

Kilka następnych dni było dla niej nie do zniesienia, chodziła rozdrażniona i nie mogła sobie znaleźć miejsca, ani zajęcia. Tadeusz też zaglądał do niej rzadziej, a jak już był, to tylko wpadł szybko, przywitał się i jechał gdzieś dalej, tylko Antoni odwiedzał ją częściej i bawił ją swym towarzystwem. Była zmęczona tym wszystkim, a najbardziej latem i upałami. Marzyła o zimie, o tym by móc zamknąć się w czterech ścianach, napalić w kominku i pod ciepłym kocem sączyć grzane wino.

***

Odgłos pukania do drzwi obudził ją z drzemki – Otwarte! – krzyknęła, wślizgując się w różowe, pluszowe kapcie.

Drzwi otworzyły się, a do izby wszedł Sinicki z niebieską emaliowaną kanką w ręku.

– Mleka wam przyniosłem, jeszcze ciepłe, dopiero dojone.

– A gdzie Janina? Czemu to ona nie przyszła? – zapytała wdowa.

– Jaśka leży, znów chora, co stanie na nogi to zaraz znów ją coś łapie i tak cały czas, chodzi i się smarka.

– Przekaż jej moje pozdrowienia i poczekaj chwile, przeleję mleko w dzbanek to przepłukam i oddam ci kankę – mówiąc to wyciągnęła duży dzban z kredensu, postawiła go na stole, następnie powoli i ostrożnie zaczęła przelewać mleko.

– Teraz jak Żanetka wróciła do Łodzi musi ci się przykrzyć tak samej, jakie towarzystwo by ci się zdało – powiedział Sinicki, zaszedł ją od tyłu, złapał i zaczął ściskać mocno jej piersi. Daria uderzyła go z całej siły tyłem głowy w nos, który zaczął obficie krwawić.

– Jeszcze raz tak zrobisz… – zagroziła.

– Ty głupia cipo! – krzyknął oszołomiony, próbując tamować krwotok rękawem swojej koszuli. – Czemu to zrobiłaś?

– Czemu to zrobiłam? Serio?

– Stary Antoni grubo ma osiemdziesiąt, aby go patrzeć jak się zabierze, Tadek wiecznie kawalerem nie będzie! Już gadają, że za sołtysa córkę będzie się wydawał. Zobaczymy kto wtedy ci będzie drzewo woził, kosił i dach poprawiał!

– Wyjdź! Proszę cię, wyjdź! – trzęsła się ze złości kobieta.

– Co ten stary chuj Antoni ma takiego, czego ja nie mam, co? – Sinicki nie dawał za wygraną.

– Nawet mnie nie rozśmieszaj! – roześmiała się Daria – Osobowość, ego, do którego nawet nie próbuj się przyrównywać, a ty jesteś tylko bezbarwną, szarą, mentalną miernotą.

– Coś kurwo powiedziała? – uderzył kobietę w twarz, rozcinając jej wargę, zaciągnął do sypialni i pchnął ją na łóżko.

– Zaraz ci kurwo pokaże, co jestem wart! A jak za rok pojawi się ta druga mała kurewka, ją też oporządzę, nie będzie mi się gździć na moim zbożu, do tego z moim młodym. – Sinicki mocował się ze sznurkiem trzymającym jego robocze portki, przyciskając ją całym sobą do materaca i blokując jej ruchy – No co, myślałaś, że nic nie wiem? Wszystko widziałem, a do jej ojca też ja doniosłem!

Gdy zerwał jej majtki zaczęła kopać, rzucać się i drapać go po twarzy. Uderzył ją pięścią w podbródek i zacisnął ręce na jej szyi. Widziała mroczki przed oczami, czuła, że odpływa.

Wtem czyjaś ręka pochwyciła Sinickiego za ramię i ściągnęła z kobiety. Pierwszy cios rozciął mu łuk brwiowy, drugi połamał i tak już mocno potłuczony nos, po trzecim ciosie w szczękę, głowa Sinickiego odbiła się od ściany, nogi ustąpiły i opadł ciężko na podłogę. Tadeusz stał nad nim z zaciśniętymi pięściami, podszedł do Darii i przytulił ją.

– Gdzie byłeś! – krzyknęła, odpychając go od siebie.

– Przechodziłem i usłyszałem krzyki…

– Gdzie byłeś? Macie być cały czas przy mnie, ty i Antoni i sprawdzać czy, żaden z tych skurwysynów nie chce mnie skrzywdzić! – Wstała, podniosła oparty o kuchnię pogrzebacz i zaczęła okładać nim leżącego, wciąż nieprzytomnego Sinickiego.

– Zostaw! Zabijesz go! – Tadeusz wyrwał jej pogrzebacz, a ona zaczęła okładać go pięściami. – Zostaw mnie! – Wymierzyła mu policzek – Przepraszam, chodź do mnie! – Wcisnęła zakrwawiony język w jego usta, wtedy przycisnął ją do siebie i całując się namiętnie poszli w stronę łóżka. Pchnął ją i zrzucił z siebie ubrania, ona zadarła wysoko fartuch odsłaniając wszystko, co mogło by go teraz zainteresować. Wszedł w nią brutalnie, a ona oplotła go mocno nogami, wciskając go w siebie najgłębiej jak tylko możliwe, pieprzył ją energicznie, a masywna rama łóżka tłukła o ścianę. Oplotła go zarówno rękami i nogami i nie zwalniała uścisku do czasu aż skończył. Opadł obok niej i leżał tak tuląc ją do siebie

– O co chodzi z tą córką sołtysa?

– Już wiesz? Zamierzamy się pobrać.

– Zamierzałeś mi o tym powiedzieć?

– Tak, dzisiaj. A także o tym, że moje wizyty u ciebie nie będą po dniu dzisiejszym już mile widziane.

– Przecież ty jej nawet nie kochasz.

– Daria, do diabła, potrzebna mi baba, która o mnie zadba, ugotuje mi i urodzi dzieciaka. A nie taka, która posyła po mnie tylko wtedy jak zaswędzi ją cipa.

– Nienawidzę cię! Wypieprzaj z mojego domu i zabierz to ścierwo z podłogi!

Tadeusz ubrał się, podniósł Sinickiego z podłogi i przerzucił go przez ramię – Czasem zajrzę do ciebie zobaczyć czy wszystko w porządku – powiedział, wychodząc z sypialni, lecz ona nie odpowiedziała mu. Gdy tylko zamknął za sobą drzwi rozpłakała się.

Waldek grzebał przy opartej o płot WSCe, gdy usłyszał cichy gwizd za swoimi plecami. Obejrzał się i zobaczył stojącego przy płocie Tadeusza z przerzuconym przez ramię jego ojcem. Podszedł do furtki i zapytał – Co już ojciec zachlał? Co on taki pokancerowany?

– Nie zachlał, złapałem się z głupim chujem u Morciakowej w chałupie. Wyłapał dwa mocne i się poskładał.

– O co wam poszło?

– Nie interesuj się! Znasz starego i wiesz jaki potrafi być barani łeb. W każdym bądź razie za damski chuj go nie zbiłem.

– Jak wy żeście się u Morciakowej pobili to mi się wydaje, że wam właśnie o nic innego jak o damski chuj nie poszło.

– Nie bądź taki mądry Waldek bo zaraz dwóch Sinickich będę musiał dźwigać! Tam! Dawaj ojca położymy tam pod orzechem, tylko tak by go z drogi nie było widać, ani spod chałupy. Nic się nie bój, dwie, trzy godziny i stary oprzytomnieje. Tylko zaglądaj do niego czasem i pilnuj by w słońcu nie leżał. Matce nic nie mów pod żadnym pozorem, bo zaraz jak to baba, rabanu narobi i będzie afera na całą wieś, że jej chłopa o Morciakową obiłem. A mnie przed samym moim weselem taka zła sława nie potrzebna. Dobra Waldek, na razie i zaglądaj do tego głupiego chuja – klepnął chłopaka w ramię i skierował swe kroki w stronę furtki – A… Jak stary dojdzie do siebie to powiedz mu dyskretnie, że do niego urazu nie trzymam, więc i on niech nie ma mi za złe tego mordobicia. I na Morciakowej niech zemsty nie próbuje, bo złapię go i wjebię mu znowu. Zresztą stary teraz ma ważniejszy problem, nawet nie chcę być w jego skórze, kiedy go złapie Antonii.


Tekst: Deimien

Modelka: Corelips Photomodel

Fotograf: Romek Piątek


Corelips Photomodel znajdziesz na:

FACEBOOK

https://www.facebook.com/corelips/


Więcej prac Romka Piątka na:

FACEBOOK

https://www.facebook.com/DarkAngelFoto/


Zobacz również:


Chcesz być na bieżąco? Koniecznie daj nam lajka na Facebooku!!!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments