Wdowa cz.9 Siniak

Następnego ranka usiadła przed lustrem toaletki. Jej podbródek szpecił wielki siniak, a napuchnięte wargi przypominały usta Baby z Foresta Gumpa. Otworzyła kosmetyczkę i wyciągnęła z niej podkład. Nabrała go na gąbeczkę i przez chwilę próbowała zamaskować szpecący ją siniak. W końcu cisnęła gąbką w kąt pokoju i wróciła do łóżka.
Stwierdziła, że nie pokaże się nikomu dopóki opuchlizna i siniak nie zejdą. Miała sobie za złe, że zeszłego wieczoru zamiast się mazać, nie przyłożyła sobie lodu, ani nie zrobiła okładów ziołowych, które być może sprawiłyby, że nie wyglądała by tak jak wygląda i po lekkim przypudrowaniu mogłaby wyjść, tak jak planowała bez wzbudzania swoim stanem sensacji we wsi.

Koło południa usłyszała rżnie konia dochodzące z podwórka.

– Antoni odejdź! – krzyknęła przez uchylone okno. Antoni wszedł do ogródka, podszedł do okna i zajrzał do sypialni – Południe już, a ty jeszcze pod pierzyną? – zapytał zaniepokojony.

– Odejdź Antoni, wróć jutro, nie chce byś mnie dziś oglądał.

– Idę do drzwi, a ty masz mi otworzyć! – odpowiedział stanowczo i udał się w stronę drzwi wejściowych.

– Odejdź! Wróć jutro! – Krzyknęła. Po chwili usłyszała głośne pukanie, wstała, podeszła do drzwi, przekręciła zamek i uciekła z powrotem do łóżka, naciągając pierzynę pod sam nos.

Antoni wszedł powoli do sypialni i zatrzymał się przy jej łóżku – Co się stało? Gadaj.

– Nic. Odejdź.

– Nie kłam! – złapał za dół kołdry i szarpnął odkrywając Darię, przyjrzał jej się uważnie i zapytał – Kto ci to zrobił?

– Sinicki, wczoraj, chciał mnie siłą wziąć, ale akurat przechodził Tadeusz, usłyszał moje krzyki, ściągnął go ze mnie i pobił. Sprawa zamknięta.

– Sinicki powiadasz, no dobrze. Do sklepu jadę, chcesz coś?

– Tak, dam ci listę bo sama miałam iść, ale taka napuchnięta, to zaraz mi za plecami będą ludzie gdybać i bajdurzyć – podała mu kartkę wyrwaną z małego notesu. Ten prześledził ją wzrokiem, głaszcząc się po brodzie i w progu powiedział – Jadłaś coś dziś? Zaraz wrócę to zrobię ci jajek sadzonych z zsiadłym mlekiem. Jeść musisz, by się dobrze goiło.

Antoni podjechał pod sklep, okręcił lejce na płocie i wszedł na znajdujący się przy sklepie ogródek piwny. Rozejrzał się po siedzących na ławkach mężczyznach i jego wzrok zatrzymał się na Sinickim. Morciakowa nie kłamała, Tadek musiał mu zdrowo wpierdolić, pomyślał, widząc mocno obitego Sinickiego.

Twarz mężczyzny była niemal cała sina, złamany nos miał wygląd kartofla, a lewy łuk brwiowy był tak napuchnięty, że uniemożliwiał mu otworzenie oka. Antoni przywitał się z sączącymi wino chłopami, a gdy doszedł do Sinickiego wziął zamach i trzasnął go z całej siły w napuchnięty balon nad okiem, tak, że mężczyzna spadł do tyłu z ławki.

Witos siedzący obok Sinickiego zerwał się na nogi, dopadł od tyłu Antoniego i zaczął go okładać pięściami i kopać. Antoni zgarnął z ławki należące do Sinickiego na wpół wypite wino i roztrzaskał butelkę na twarzy Witosa, ten upadł na kolana, wypluł ząb i złapał się za zakrwawione usta.

– Siedź kurwiu, jeden z drugim! Bym i was nie musiał rozpruć. – Pogroził, machając tulipanem z potłuczonej butelki przed nosem dwóch pozostałych mężczyzn i powrócił do leżącego na ziemi Sinickiego, nie wypuszczając z ręki szyjki z butelki usiadł na nim i zaczął go tłuc pięściami po twarzy. Ciosy spadały jeden po drugim na twarz mężczyzny, a on był tak oszołomiony, że nawet nie był się w stanie przed nimi osłaniać.

– Wystarczy! Zostaw go już! – krzyknęła młoda kobieta, która pracowała w sklepie jako ekspedientka – Zostaw go bandyto i nie chce cię więcej widzieć u mnie w sklepie!

Antoni wstał, i zwrócił się do siedzących mężczyzn – Jeśli któryś zbliży się chociaż do Morciakowej to mu upierdolę łeb – następnie wyrzucił szyjkę z butelki do stojącego przy płocie kosza i wsiadł na furę.

– Jesteś? A gdzie zakupy?

– Jutro na koniec wisi pojadę do drugiego sklepu i kupię co tam chciałaś, bo dziś Baśka sklepowa na mnie cięta. A we wsi już nikt cię nie będzie niepokoił – powiedział, rozmasowując poobijane kostki.

– Na Sinickiego trafiłeś?

– Taaa…

– Prosiłam byś go nie ruszał mówiąc, że temat zamknięty.

– Wiem. Nie wjebałem mu dla ciebie. Już od dawna na niego się sadzę, ale nigdy nie było za co, teraz już jest.

– Daj mi tę listę, jutro sama pójdę i tak już pewnie wszyscy wiedzą.

Tadeusz podał jej zgiętą w pół karteczkę.

– Powinnaś mieć telefon w chałupie komórkowy, na policję zadzwonić, czy gdzie.

– Po cholerę mi, aby koszt, obcych do domu nie wpuszczam, a to swój mnie chciał skrzywdzić, poza tym do kogo miała bym dzwonić, jak teraz tylko ciebie mam. Żaneta wyjechała, Tadek się żeni…

– Tadek ci nie potrzebny! – Przerwał jej mężczyzna.

– Zazdrosny jesteś stary koniu? – Uśmiechnęła się przez napuchnięte usta.

– Bawidamek pieprzony, nigdy go nie lubiłem, krąży tylko po wsi jak sęp i łypie okiem do obcych bab. Jak męskiej ręki do roboty ci trzeba to ja ci porobię. Bo jemu z dobrego serca nic tak zrobić od siebie nie przyjdzie. Chyba, że jakiś w tym swój interes węszy.

– Nawet gdybym chciała, to noga Tadka już raczej tu nie postanie, coś mi się wydaje, że Sołtys i jego córka szybko mu wizyty u mnie wybiją z głowy, jeśli już tego nie zrobili. A ty Antoni nie bij ludzi o mnie, trzymaj się z dala od ludzi ze wsi to i oni się będą od nas z daleka trzymali.


Tekst: Deimien

Modelka: Lacrima_Mosa

Fotograf: Romek Piątek


Więcej prac Romka Piątka na:

FACEBOOK

https://www.facebook.com/DarkAngelFoto/


Zobacz również:


Chcesz być na bieżąco? Koniecznie daj nam lajka na Facebooku!!!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments