Dekadencki intelekt

Nie zastanawialiście się nigdy, dlaczego człowiek, istota rozumna, tak bardzo uwielbia niszczyć? I nie mam tutaj na myśli faktu, że zwyczajnie lubimy oglądać różnego rodzaju eksplozje, czy to w filmach, czy na żywo. Nie. Mam na myśli to, że mimo, iż znamy skład, tego co jemy, czy pijemy, mimo, że doskonale wiemy, jak to na nas wpływa, to i tak sięgamy po różnego rodzaju trucizny. Podobnie zresztą jest, jeśli chodzi o zasoby środowiska, wycinkę drzew, czy cokolwiek innego. Spotkałam się ostatnio z memem, dającym do myślenia, mówił on, że jeśli drzewa dawałyby darmowe wifi, sadzilibyśmy je na potęgę, niestety dają jedynie, tlen, którym oddychamy. W jakim świetle przedstawia to naszą mentalność?

Ale już nawet nie w tym rzecz. Zauważcie, co się dzieje, gdy człowiek, istota rozumna, jest pozostawiona sama ze sobą, na dłuższy czas. Taka osoba zazwyczaj niszczy siebie, już nawet nie w sensie fizycznym, ale psychicznym, rozpamiętując wszystkie swoje porażki. W pewnym momencie dochodzi do wniosku, że to wszystko nie ma sensu, życie nie ma celu, nierzadko pojawiają się też myśli samobójcze, jakiś dekadentyzm. Niszczmy się, bo świat się kończy! A nawet, jak się nie skończy, to i tak wszyscy umrzemy. Do takich właśnie wniosków dochodzi większość z nas, kiedy ma za dużo wolnego czasu.

Nuda. Można powiedzieć, że nie tylko człowiek jest do niej zdolny. Zaobserwuj swojego psa, albo kota. Lepiej kota. Co to stworzenie robi, kiedy nie ma co robić? Bo mój wtedy niszczy. Nie tyle siebie, co otoczenie, to jeszcze nie ten poziom, ale bardzo ładnie pokazuje drabinę ewolucji. Kot jest na tyle inteligentny, żeby się nudzić i zdzierać tapetę ze ściany, naczelne natomiast, miłe małpki, są już tak wysoko, by znęcać się nad osobnikami swojego gatunku, a nawet ich torturować. A człowiek? No cóż, w tym rankingu zdecydowanie wygrywamy.

Śmiało można rzec, że im wyższy intelekt tym wyższa destrukcja, a nawet autodestrukcja. Czy zastanawialiście się kiedyś, czy maleńkie pierwotniaki, np. pantofelki, albo może robaczki, jakieś mrówki, czy te zwierzątka się nudzą? Założę się, że nie. Myślę, że nie znają tego uczucia, nie znają również tej potrzeby niszczenia, można odnieść wrażenie, że kieruje nimi jedynie instynkt samozachowawczy: rozmnażaj się jak najwięcej i nie daj się zjeść. Człowiek natomiast, znajdujący się na zdecydowanie wyższym poziomie intelektualnym, z namiętnością stosuje wszelką antykoncepcję, by później hobbistycznie niszczyć swoje zdrowie i środowisko, a jeszcze później, gdy zostaje sam na sam z myślami, wyburzać w posadach swoją psychikę, podkładać dynamit w fundamentach szczęścia.

A jak sprawa wygląda u nas, z tym instynktem? Jest. Zdecydowanie jest, widzę to po sobie. Jednak momentami walczy z nim taki wewnętrzny głos. Nie wiem, jak wy, ale ja go czasem słyszę i z tego, co gadam z ludźmi mam wrażenie, że wielu z nas posiada w sobie ten głos, który pojawia się ni z tego ni z owego, kiedy przechodzimy blisko głębokiej wody, bądź krawędzi klifu. Z jednej strony odzywa się instynkt samozachowawczy, który cichutko mówi „Nie podchodź tak blisko, bo ziemia może się obsunąć.” W drugim uchu słyszysz wtedy szept, który zwyczajnie, jednostajnie powtarza, że zaraz wstaniesz i bez powodu zrobisz jeszcze kilka kroków przed siebie, skoczysz w wodę, w spieniony ocean, w otchłań, w śmierć. – Ale dlaczego? – pytasz. Nie wiem, nikt nie wie.


Tekst: Efemeryczna

Foto: Deimien

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments