Uciekinierka

Zacznijmy od tego że pisze opowiadania. Tak. Opowiadanie, robiłam to już wcześniej. Zazwyczaj dawałam sobie jedną noc na opowiadanie, ale to jest wyjątkowe. Na tym mi zależy. Po za tym mam maturę i niektórzy wmawiają mi, że nie mam czasu pisać opowiadań. Pff…

Tak więc, piszę opowiadanie. Dużo dla mnie znaczy, jest inne niż pozostałe. Nie chciałabym zdradzać treści, jednak wspomnę, że są dwie bohaterki: Jasmina i Ametysta. Dziwne imiona, tak… Ametysta nosi ametystowy wisiorek, który często układa się wygodnie do snu między jej olbrzymimi piersiami (nie, nie jestem erotomanem, uważam jedynie, że elementy, luźno zachęcające do czytania moich prac, są na prawdę użyteczne). Jasmina wplata w warkocze pęki jaśminu (Zuzia – idealista, romantyk, wszystko jest piękne, och i ach).

Ostatnio śniłam (a często mi się to zdarza, ponieważ właściwie częściej śpię, niż nie śpię). Śniłam, a podczas tego snu spacerowałam brzegiem morza. Niebo było dość pochmurne i dobrze. Wiał lekki wiatr, było chłodno, idealnie wręcz. Więc idę. Idę i co ukazuje się moim pięknym oczom? Jasmina! Tak, ta Jasmina! MOJA Jasmina, leży nago na plaży oddając się, z uciechą, MOJEMU byłemu kochankowi! Tak, dokładnie tak! Więc biegnę, nie kryjąc oburzenia, ściągam go z niej i wrzeszczę:

– Jasmina, do cholery, nie możesz się z nim bzykać!

– A to niby czemu? – bezczelna!

– Bo jesteś lesbijką! I jesteś w stałym związku z Ametystą!

– No i co z tego?

– To z tego, że ci się już zupełnie we łbie poprzestawiało po tym gwałcie, co ci go opisałam!

– A tak, tak, polubiłam…

– No trzymajcie mnie, Bogowie! Nie możesz tego robić!

– Ale czemu?

– Bo tego nie ma w planie opowiadania! Nie ma ani morza, ani zmiany twoich preferencji seksualnych, ani tej sceny, ani tym bardziej tego tutaj osobnika… Zresztą nie ważne! Nie właź na niego, do cholery! Zakładaj sukienkę i jazda do opowiadania!

– Kiedy ja nie chcę!

– A mnie to gówno obchodzi, co ty chcesz! Wracasz do opowiadania, ale to już! – i ciągnę ja za sobą.

Tak. Paranoja. Ale czy ktoś piszący, może postawić się w tej sytuacji? Czy kiedyś komuś zwiał bohater? Na litość Bogów, jestem właściwie jej matką, jej stwórcą! Jakąś dyscyplinę musze zaprowadzić. Bo postacie mi się rozłażą i jakby tego było mało, wtrącają się do treści.


Tekst i foto: Efemeryczna

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments