Dudy Kaczora

a5081081-matka-z-dzieckiem-i-skarbonka-900-600


– Kim jestem?

– Jesteś zwycięzcą! – odkrzyknęły z udawanym entuzjazmem trzy lampicyry z salonu piękności „U Gośki” piłując z przesadną dokładnością paznokcie mężczyzny wyciągniętego w fotelu.
– Kim jestem? – zapytał ponownie, gdy drzwi do salonu otworzyły się i wpadł przez nie chuderlawy ochroniarz, stanął na progu wypiął pierś i zawył: – Jego ekscelencja prezes Kaczyński!
Mężczyzna w fotelu poderwał się na równe nogi, zatrzepotał stopami pozbywając się z pomiędzy palców bawełnianych wacików i stanął na baczność.
– Aha! – krzyknął prezes – Duda, mój chłopcze! Dobra robota! Miałem do ciebie nosa mały skurczybyku wystawiając cię w tych wyborach! Jeszcze tylko druga tura mój drogi i będziemy prezydentem. Tak! Ojciec Rydzyk miał rację mówiąc: „Powystawiaj na wsiach urny, Jarosław, a mochery dadzą Ci zwycięstwo.” A teraz napijemy się! – Mówiąc to wyciągnął z aktówki flaszkę Wyborczej i dwa kieliszki, następnie sprawnym ruchem napełnił je.
– Ale ja chce sam… – Powiedział nieśmiało Duda.
– A przepraszam, zapomniałem że Duduś tylko drinki, moje małe pączuszki, wódeczka taka gorzka.
– Nie. Nie o to chodzi… Chcę sam, sam być prezydentem, sam decydować, sam rządzić. Chcę samodzielnie…
– Czy wam się aby przypadkiem Duda urna wyborcza nie zjebała na łeb? – Przerwał mu Kaczyński.
– No bo ja pomyślałem… i już nawet ludzie zaczynają gadać…
– Co zrobiłeś? Pomyślałeś? Ile razy Ci mam mówić? To ja jestem od myślenia, ty się uśmiechasz, machasz do wyborców i mówisz, co pan prezes każe. – Mówiąc to wykręcił mu ucho – To po to ja Cię z kantyny sejmowej, ze zmywaka odbiłem byś mi się teraz tak odpłacał?
– Przepraszam, naprawdę ja tylko…
– A teraz mi powiedz robaczku skąd wziąłeś pieniążki na te pedicureowe kurwiszony? – Dziewczyny widząc, co się święci wybiegły gęsiego z salonu.
– Bo mi zostało z tych na wybory…
– Ile ci razy mam mały chujku powtarzać, że resztę co do grosza masz mi oddawać? Ile?!?! I jeszcze jedno! Przypomnij nam łaskawie, jakie jest nasze hasło wyborcze? – Mówiąc to podkręcił już mocno sine ucho jeszcze bardziej.
– Aaaaaaa… Przy… Przyszłość ma na imię… Polska… – wybełkotał.
– Głośniej!
– Przyszłość ma na imię Polska!
– Dobrze, więc powiedz mi skąd ci się wzięło to: ” Andrzej Duda- to się uda”, skąd to u licha wyrwałeś z wakacyjnego konkursu dla wychowanków w De Pe Esie? No? Czy po to ja swojej kuzynce polonistce dupę zwracałem, byś mi ty teraz swoimi mongolskimi hasłami kampanie szachrował?
– Bo ja to sam wymyśliłem i żona była taka dumna…
– Milcz! A teraz powiedz grzecznie, kto jest od myślenia?
-Pan prezes.
– Kto jest od decyzji?
– Pan prezes Kaczyński.
– I od teraz mój mały dudupączusio będzie grzecznym chłopcem?- mówiąc pochwycił go za policzki i zatrzepotał nimi wywołując odgłos mlaskania, co rozbawiło stojącego pod ścianą ochroniarza.
– Bo ja to nie chciałem tylko żona mnie podburzyła, „postaw się mu, postaw” mówiła…
– Dobrze. Zapomnijmy więc o tym, mam nadzieję, że nie będziemy zmuszeni powtarzać tego quizu nigdy więcej i lepiej dla ciebie, bo będziesz słuchał biadolenia swojej starej przez trąbkę, gdy z tobą skończę! Ale tej reszty coś na kurwiszony przepuścił to ci nie daruję! Zapierdalaj do kantyny, pan Waldek wręczy ci mopa!
– Ale panie prezesie dopiero zrobiłem paznokcie
– Powiedziałem! Tylko na błysk bo przyjdę i sprawdzę!


Autor: Deimien

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments