Trzytonowa familiada

No dobra, żeby nie było, że się przypierdalam, a tylko głośno myślę. Jako człowiek który ma więcej pomysłów i planów, niż czasu na realizację, zastanawiam się, jak ludzie muszą nie mieć weny na siebie i zajęcia, by swój, jakże cenny w moim mniemaniu czas, tak rozpierdalać.

Ale do rzeczy. Od jakiegoś czasu obserwuje pewnego kuriera. Nie żebym go stalkował. Po prostu podjeżdża pod robotę to widzę.

Zazwyczaj przyjeżdża sam, jak każdy inny kurier, ale gdy tylko jakieś wolne od szkoły, to zaraz jest z żoną i synem, cała szczęśliwa familia, pełna zapału do roboty bo noszo paczki wszystkie. I tak za każdym razem gdy jakieś święto, ferie, wakacje, czy inne straty taty, toczy się, podjeżdża na plac pierdolony domek na prerii z napisem TnT wydrapanym na werandzie, a w nim trzy uśmiechnięte mordy. Obwoźna akademia Pana Kleksa z ładownością do siedmiuset kilogramów.

CUKIEREK ALBO AWIZO SKURWYSYNY!!!!

I tak się zastanawiam, czy ten mały nie ma kumpli by gałę za blokiem pokopać, ani Xboxa w domu? Serio Diler też żaden pod szkolę nie zagląda, by mu ten czas wolny kreatywnie wypełnić, w jakiś wartościowy sposób? Dwa gramy zajęcia na ferie zimowe, Plissss!!!! Jeśli zima to tylko nos w śniegu.

Mnie gdy byłem w jego wieku to nawet pochodnią i widłami się nie dało w truskawki zagonić. Pieprzona stuleja, odbyt w dupce tatusia.

Matka też wcale nie lepsza, nie ogarniam jej wcale. Bi bi si nie wypuściła żadnego L jak Love, albo innego tasiemca, by wjebać te wszystkie gospodynie domowe bez pamięci. Może na tipsy byś poszła albo inne babskie sprawy, zamiast dybać całymi dniami przy trasie jak tirówka w sile wieku.

Tak marnować czas w vanie. Gdzie sens pytam? Rozumiem raz, dwa przejechać z ojcem by zobaczyć ten trud, krwawicę, zmordowanego czeka, jebiącego na dostatki doczesne ogniska domowego. Tak ojciec, widzę, podziwiam, jesteś moim bohaterem, laurka jak skurwysyn się należy, już wycinam z kolorowej bibuły papilot dyndający jak bawola moszna, powiesisz se przy lusterku zamiast choinki. Ale tak dzień w dzień?

Może to nakaz kuratora sądowego, albo terapeuty by ich zbliżyć do siebie?

Cześć, jestem Łoli nie pije od pięciu lat, na co dzień rozwożę paczki i spłacam szwagrowi vana, rodzina bardzo mnie wspiera.

I od razu ubiegnę hur dur! Co złego jest w spędzaniu czasu całą rodziną? – powiecie. Serio? Jebanie vanem od punktu do punktu i odbiór paczek to nie wypad na biwak do Januszowa Dolnego, ani na karuzele i watę cukrową, więc tego argumentu nie łykam.


Tekst: Deimien

Foto: Internety


Zobacz również:

Chcesz być na bieżąco? Koniecznie daj nam lajka na Facebooku!!!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments