O czym milczy trup

Na życie patrzę okiem błazna. Zawsze przyjmuję ze stoickim spokojem to czym los strzeli mi na klatę, nie narzekam, gdy trafi mnie balas, lecz też staram się nie ekscytować zbytnio dobrotkami, bo to przyciąga złą passę. Dzieci nie mam i mieć nie zamierzam, mam młodą, piękną kobietę i kota. Jak to para artystów, żyjemy z dnia na dzień, lekko, bez problemowo i kreatywnie.

Ostatnio pewien umoralniacz z powołania starał mi się uzmysłowić, jak bardzo moje życie jest bezwartościowe i puste. Tłumaczył zaparcie, że sensem ludzkiego istnienia jest się rozmnażać, by zostawić po śmierci część siebie, co zapewni nam pamięć.

Osobiście wychodzę z takiego założenia, że lepiej będzie jeśli pozostawię po sobie kilka dobrych tekstów, myślę że to w większym stopniu zapewni mi nieśmiertelność niż para poczwar ludzkich, zajebanych po uszy swoimi sprawami i kłócących się co roku do kogo należy obowiązek sprzątnięcia na moim grobie. Dlatego też zamiast dzieci płodzę swoje literatki, na ile wena pozwala, licząc że coś, kiedyś, gdzieś trafi i zyska sympatię i swoich odbiorców.

Drugi argument mojego rozmówcy mówił o pośmiertnym spełnieniu i świadomości spłodzonych dzieci i zasadzonego drzewa, a także dotyczył spokoju wewnętrznego z tym związanego, którego ja nie dostąpię.

Ok. Dzieciak spłodzony, drzewo posadzone i nawet dom stoi. Ach! Aż miło było pierdolnąć w kalendarz…

Zaraz, pomału. Śmierć! Zatrzymanie akcji serca, mózg z braku dostaw tlenu umiera. W tych niewygodnych jakże okolicznościach, ciężko mówić o jakiejś świadomości.

Ok. Załóżmy jednak, że jest. Załóżmy, że leżąc w ciemnej trumnie mamy tego pełną świadomość. I tak sobie myślę, że w zaistniałej sytuacji, będziemy mieli ważniejsze problemy i tematy przemyśleń niż jakieś pieprzone drzewo i dzieci. Gdy odczuwamy na własnej skórze proces rozkładu, gdy gaz rozdyma nasz brzuch, gdy robactwo stara się wedrzeć przez nasz odbyt, by skosztować co lepszych kąsków czegoś, co jeszcze niedawno pełniło funkcje naszych organów wewnętrznych. Myślę, że nasze myśli, raczej będą przypominać lament wyburzanej rudery. Co sprawi, że o spokoju wewnętrznym nie może być mowy.

Chociaż być może nie mam racji. Może, leżąc wygodnie na mięciutkim poszyciu, pukamy w wieko trumny zastanawiając się – Ciekawe co robią teraz moje urwisy? Ciekawe, czy młodszy poprawił tą pałę z matematyki, jeśli nie to przyrzekam, że wyjdę duchem i gnojowi urządzę takie paranolmal activity, że nawet idąc na wódkę będzie ze sobą krucyfiks zabierał.

Nie wiem jak wygląda życie po śmierci, zapewne nikt tego nie wie. Wiem za to jedno, że potencjalny truposz nie myśli wtedy o stanie majątkowym jaki zostawił, liczbie spłodzonych dzieci, czy o numerach wysłanego lotka, których nie zdążył sprawdzić. Zapewne zaprząta mu głowę myśl – Co dalej? I kiedy to dalej nastąpi? Zapewne sra pod siebie, brandzlując pośpiesznie rachunek sumienia i liczy swe szanse na raj, jeżeli takowy istnieje. A jeśli nic dalej niema, rozmyśla co zrobi z nadmiarem wolnego czasu, jaki będzie miał, leżąc przez wieki w ciemnej, zatęchłej trumnie.

I tu zapewne co spryciarz wykrzyknie – Szach mat kutasiarzu! Trumna to rzecz przejściowa, z której to zostajemy wyssani przed oblicze Pana, by lewitować pośród chmurek wraz z Boziami, Chrystuskami i stadem roznegliżowanych cherubinów i obserwować z wysoka jak satelita szpiegowski poczynania naszych bliskich.

Zaraz, zaraz, ale czy to na pewno jest dobra opcja? Ja tu wcale nie widzę powodu do radości. Mieć bezustanny wgląd w poczynania naszych latorośli? No nie wiem…

Słonko rano wstaje. Siódma godzina. Zastanawiamy się – Ciekawe czy mój zuch szykuje się do szkoły. Gdzie też ta cholera jest. Pewnie w łazience… Aawwwwwww… Jak słodkoooo… Jeszcze wczoraj pamiętam jak w pieluchy sadził, po podwórku za kotami ganiał, po drzewach skakał, a dziś tak pięknie tłucze kapucyna. Zupełnie jak jego tatuś, mój mały pieszczoszek. Zaraz! Ale dlaczego on to robi nad zdjęciem Ronaldo? Nieee!!!!! Bądź przeklęty, ty mały pedole!!!!!!! Wiedziałem, że jakbym twoją matkę gdy cię brzemienna nosiła systematycznie napierdalał był byś bardziej męski!

Urocze prawda?

Albo… Widok damy naszego serca, jak ssie temu kolesiowi spod trójki. No co? Widziałeś ty? Jemu tam nigdy tego nie odmówiła. Wygląda na to, że jej się podoba. Zobacz teraz! Zdziwiony? Tak jest! W tą dziurkę też lubi. A ty głuptasie przez trzydzieści lat pożycia bałeś się o to zapytać. Ochhh… jaka szkoda.

Kto następny? Ach tak. Wasza córka… Wystarczy? Ależ oczywiście. Jak dużo takich obrazów zniesie twoja nieśmiertelna dusza, zanim wybuchnie i rozsypie się na molekuły?

Ale ty wciąż będziesz się upierał, że bezdzietni to plaga. Pasożyt niegodzien oddychać. Bezproduktywna masa. Ktoś kto idąc przez życie brał całymi garściami, lecz nie zostawił nic w zamian, a teraz leży wygodnie i czeka na koniec, pozostawiając po sobie tylko nie zapłacony rachunek.

Jak ktoś taki ma w ogóle czelność umierać? Podnoś stary capie dupę z wyra, łykaj garść viagry, wgramol się na dupę i do roboty. No co? Samo się nie zapłodni.


Tekst i foto: Deimien

Zobacz również:

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments