Rzeź, która nadchodzi

Po zamachach w Paryżu na muslimów z mojego otoczenia padł blady strach. Patrzę, jak nieudolnie sami poruszają ten, jakże dla nich niezręczny, temat. Jąkają się, pocą i motają w swych zapewnieniach: „Ja bym dla religii nigdy nie zabił, ISIS to nie muzułmanie, islam religią pokoju.”
Czują niemoc, bezradność i boją się jutra. Wiedzą doskonale, jaki zbliża się scenariusz. Nadchodzące konsekwencje ich od zawsze biernej postawy. I nie są tu zagrożeniem dla nich sami fanatycy z ISIS, lecz my zwykli ludzie mijani na ulicy. Facet od kablówki, któremu islamiści zbiorowo zgwałcili córkę. Ekspedientka z apteki, która straciła rodzinę w zamachu bombowym, rodzice chłopaka, który nie wrócił z safari w Egipcie.
Zapewne wiele osób zarzuci mi fobie i przesadę w tym co piszę jednak zapewniam, że ich obawy są w pełni uzasadnione.

Po marszu niepodległości media antyimigracyjne w UK pisały: ”Polscy patrioci urządzili marsz przeciwko muzułmańskiej inwazji, to największy taki marsz w historii Polski!” Reakcja moich szkockich przyjaciół na to wydarzenie była bardzo pozytywna, a komentarze były typu:

– Polacy mają jaja. Potrzebujemy takich ludzi i u nas, by zorganizowali dla nas taki protest. – Gloryfikowania naszej antyimigracyjnej postawy nie było końca.

Gdy kilka tygodni temu rozmawiałem z członkiem SDL (Scottish Defence League) powiedział krótko: – Idzie wojna i wy Polacy staniecie razem z nami na polu bitwy, broniąc swych rodzin i domów tak, jak w czasie drugiej wojny światowej. A potem usłyszałem krótką lekcję historii, jakie my są sztywne, zaprawione w boju chłopy. Tak, tak moi drodzy, szkoccy nacjonaliści nie tylko nie widzą w nas kradnących pracę i zaniżających stawki pijaczków, ale mają nas za braci broni. Odniosłem nawet wrażenie, że czują się spokojniejsi mając nas przy boku.

Nie zapowiada się by rząd Merkel zmienił stanowisko wobec uchodźców, ISIS dalej będzie dziobać to tu to tam, potęgując nastroje antyislamskie, płoną schroniska, płoną meczety, tworzą się bojówki narodowe i oddziały milicji, jak chociażby Fińscy „Żołnierze Odina”. Europa to kocioł, w którym z każdym tygodniem temperatura wzrasta.

Tak, panie i panowie, nadciąga rzeź. Wojna. Lecz nie taka, w której zetrą się dwie armię. Lecz wojna, której ofiarami będzie jedynie ludność cywilna. Wojna partyzancka. Na naszych ulicach, pod naszymi oknami.


Tekst: Deimien

Foto: Internet

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments