Flybe or not to flybe

23:00 Mój lot się spóźnia 4 godziny, przed wpuszczeniem nas na pokład samolotu przychodzi jakiś kolo i mówi – Elo ziomy, już nie sapcie i tak w chałupie nie macie nic lepszego do roboty i rozdaje wszystkim wouchery na £27,50 – na żarło.
Tak się składa, że za parę dni znów miałem lot i zadowolony mocno, że wreszcie opierdole coś na Janusza, biegnę do paśnika.

Przy paśniku kulturalnie proszę – Co kurwa! Lej te kole! I streszczaj się, Silnemu chce się pić!

Laska w restauracji mi mówi – Sorry kucu, ale twój woucher jest nieważny, jak twoje całe usrane niepowodzeniem życie, ić se cygunie pochrupać gruzu.

Biorę więc kwita w rękę i zapierdalam do Service desk flybe robić awanturę. Laska na obsłudze bada mój woucher i mówi – data wyszła jedzonka nie będzie, kupka gruzu na końcu pasa startowego tylko uważaj na Jumbojety melepeto. Wiec pytam pomału tracąc cierpliwość jak do chuja Wacława miałem wykorzystać woucher, skoro mi go kopsnęli tuż przed lotem i przed północą dając operacyjne 40 minut (pod warunkiem że zrezygnuje z lotu). Baba patrzy i nie odpowiada bo z tym faktem nie można dalej dyskutować. I ja się pytam czy to nie jest walenie w chuja z klientem i to takie z pełną premedytacją?


Tekst, foto: Deimien


Zobacz również:

Chcesz być na bieżąco? Koniecznie daj nam lajka na Facebooku!!!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments