Lokomotywa, czyli wiersz inspirowany Tu-winem

Stoi na stacji lokomotywa,
z czterech gąsiorów i moszcz w niej pływa,
słód i pożywa.

Stoi i sapie, zbiera się w sobie,
woń już nastawu czuć w garderobie.
Każdy z balonów się spręża, rozpręża,
taki w tym moszczu cukru jest ciężar.

W pierwszym balonie jest prawie trzydzieści,
w każdym następnym pięć litrów się mieści.
Na samym przedzie w balonie dużym
czerwienią się mieni owoc dzikiej róży.
W drugim też róża, lecz inna odmiana.
Czym różni się wino? – to ja spytam pana.
W trzecim dyniowe – horror powieści,
plus sok z kilku jabłek dla lepszej treści.
W ostatnim balonie jest z ryżu mikstura,
moc w niej z charakterem, że aż pali rura.

Nagle – gul!
W rurce – bul!
Nastaw – buch!
Ferment – w ruch!

Ruszyła fermentacja jak żółw, ociężale,
jak butan na bagnach bulgoce ospale.
I pyka, i pryka, i świszcze, i chrapie.
Jak w kotle wrze wszystko i pod korek chlapie.
I kipi, i pieni jak psu ślina z pyska,
jak wulkan zbudzony, co lawą swą tryska.

To Tokaj! To Tokaj! – To drożdże jak chwat.
Niech cukier przerobią! Niech kręci się świat!
I syczy, i kipi, i chrapie, i chlapie.
Tak dużo nastawić – nie równo masz w czapie!
Jak proces chemiczny w probówce chemika,
alkohol się tworzy, a cukier zanika.

A co to? A kto to tak wino to pędzi?
A co to? A kto to? Fermentację pcha.
To wino! Ten nastaw! Przerabia. Przemienia.
Czy wróżka znad bagien, czy leśny to skrzat?
Co to tak? Kto to tak? Co to tak? Kto to tak?


Tekst, foto: Deimien


Zobacz również:

Chcesz być na bieżąco? Koniecznie daj nam lajka na Facebooku!!!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments