Płatki róży pod wieżą

Płatki róży leżały pod wieżą
A na szczycie zamknięta w niej panna
Rycerz duży pomyślał: -Niech leeeżą,
Kwiatki oknem wyrzuca? Zachłanna!-
 
 
Machnął ręką, już jechać miał dalej
Aż zrobiło się mu.. coś niewygodnie
Z wielką męką pomyślał: -Nie szaaaalej..-
Na myśl o pannie wzwód napiął mu spodnie
 
 
Spojrzał lekko do góry- Wejść można
Może panna ułatwi zadanie,
Spuści włos jeśli będzie ostrożna
A ja spuszczę…-no i urwał tu zdanie.
 
 
-Jam niewiasto cię przyszedł wyzwolić!
Z tej to wieży, co drapie aż chmury!-
Na to ona: – Jak już chcesz się wgramolić
Może prezent wrzuć jakiś do góry?-
 
 
-Czemu ona chce rzeczy aż tylu?
Uwolnienie, prezenty też-dostać?
-Jak tak jesteś pazerny, babsztylu,
To se możesz w tej wieży już zostać!-
 
 
Na to panna: – Mój tatuś jest królem
Da Ci zamek, bo zna się na zamkach
Lecz mnie zamknął o tu, tak w ogóle
Bom ja straszna wciąż jest…nimfomanka…
 
 
I pomyślał król-tatuś dwa razy
Że to zrobi mi dobrą terapię-
Nie skończyła już panna tej frazy
Rycerz uznał, że jednak się wdrapie.
 
 
Już w połowie był drogi, lecz cegła
Się skruszyła, nie poległ lecz w bojach
Za godziną godzina wciąż biegła
Bo w kolanach nie gięła się zbroja.
 
 
-Chodź rycerzu! Wybawco! Mój Panie!
Będziesz nosił koronę na skroniach
Biorę obu was w swoje władanie
Ciebie no i Twojego mmm..konia-
 
 
Rycerz wiele nie słyszał, bo sapał
Nieźle już mu wysiłek dał czadu
Koń-królewny zaś słysząc ten zapał-
Ruszył w galop i zniknął bez śladu.
 
 
No i wlazł w końcu rycerz na wieżę
Wlazł, choć ciężki dla niego to znój
Nagle patrzy-królewna zniknęła
A na środku komnaty stał słój.
 
 
Podszedł, patrzy, a w środku suszone,
Coś co kształtu dokładnie też nie ma…
-Chodź, kochany tu ze mną na stronę
Chyba przecież nie zjadła Cię trema?-
 
 
Patrzy rycerz i widzi potwora
Niby baba, lecz wiedźma, tak z pyska
Łysa, brzydka, krościata ta zmora
A w swej paszczy trzy miała zębiska.
 
 
-Tam, w słoiczku, kochany, przyprawy
Które słodzą mi dni wśród rozłąki
To pamiątki po czasach zabawy
Zasuszone rycerskie to członki!-
 
 
-Tak też robię od lat ponad dwustu
Się przemieniam i rycerzy tu wabię
Mało kto walczy z chęcią..do spustu
I opiera tak pięknej się babie!-
 
 
I nim zdążył coś rycerz powiedzieć,
Już wiedźmicha trzymała go w kotle
Myśląc: – Lepiej w tej wieży jest siedzieć
Niż popylać bez celu na miotle-
 
 
Do dziś płatki tam są, hełm rycerza..
I legendę tę śpiewa wciąż lud
Pokazała fakt prosty ta wieża:
NIC TAK MĘŻCZYZN NIE GUBI JAK WZWÓD.

Tekst, rysunek: Beaver


Zobacz również:

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments

comments