Wampir

/
Za drzwiami było ciemno. Skradałam się powoli, z Tofikiem przyciśniętym do piersi. Tofik to przytulanka, wielki, tłusty pies, w kolorze toffi. Bardzo sympatyczne stworzenie, z nienaturalnie długimi uszami, w które z łatwością można było wycierać łzy; idealny przyjaciel.

Western made in Poland

/
Polska to kraj w którym trudno jest egzystować nie mając własnych środków pieniężnych ani źródeł dochodu. Ale i posiadanie czegoś co przynosi większy zysk, może przysporzyć wielu problemów i uprzykrzyć żywot. Polska to kraj w którym lepiej się nie wyróżniać, w którym lepiej przejść przez życie cichutko, nie zwracając na siebie większej uwagi. Jakie są polskie realia, przekonał się na własnej skórze pan Kazik, właściciel hotelu i zajazdu dla tirów.

Dziobak

/
a jak dorosnę chcę być dziobakiem; środowisko naturalne: wanna

Na ziarnku grochu (Maruda cz. II)

/
jesieniami przejawiam skłonności samobójcze nawet gdy jest zupełnie nieźle

Maruda

/
a mnie boli brzuch a mój czajnik jest orkiestrą mięta jest miętą kiedy się parzy i ulatuje w przestrzeń kosmiczną

Idealny

/
uformowałam cię z kołdry i leżąc obok pod lewym okiem mam Atlantydę nad – niebo odbite

Na co nie mam ochoty najmniejszej

/
a gdyby mi kazali to i żonglować bym musiała?

Krótki wiersz o rumieńcach

/
nieprzeniknione połacie warg wewnętrznej strony policzków szczyt języka i zębów perły

Krótki wiersz o oku

/
wypadłam z ok(n)a głową w dół

(Ła)kocie

/
wieczór układa mnie w koci grzbiet kocie łapki

Bóg, którego nie było.

/
Ostatnio znalazłam w Internecie program – „Bóg, którego nie było”. Po jego obejrzeniu nasunęły mi się pewne refleksje, z którymi chcę się z wami podzielić. Nie będę go streszczać, bo to nie ma sensu, jak ktoś będzie zainteresowany, to sobie obejrzy. Chcę nawiązać jedynie do kilku fragmentów. Otóż drugiej połowie programu autor programu – Brian przyznaje, że uczył się w szkole chrześcijańskiej w Kalifornii. Zachętą do wiary dla dzieci było straszenie ich wiecznym potępieniem, piekłem.

Postanowiłam umrzeć

/
Siedziałam przy ostatnim stoliku, w kącie, a on po prostu się przysiadł. Odsunął na bok ozdobny, biały wazon z fiołkami, by głębiej wniknąć w moje oczy, wpatrzone w kieliszek z winem. Powłóczyście podniosłam wzrok.Przede mną siedział postawny mężczyzna, brunet, o niezwykłych, błękitnych oczach. Ubrany był na czarno, a w rękach trzymał wysoki cylinder. Kiedy się poruszył, otulił mnie mocny zapach perfum z nutką piżma. Poczułam błogą senność.