Wprowadzone przez Damian666

Wdowa cz.4 Definicja mężczyzny

– Spóźniłaś się! Wejdź do środka! Szybko! Nie mamy czasu, on zaraz tu będzie! – skarciła ją i wciągnęła do środka za rękaw bawełnianej koszulki.
– Kto zaraz będzie i czemu jesteś naga? W co znów mnie próbujesz wciągnąć? – zapytała Żaneta, bardziej rozbawiona niż przerażona i ogromnie ciekawa, co też dla niej tym razem szykuje.

Wdowa cz.3 Amator konfitury

Waldek z ojcem siedzieli oparci o koło ciągnika i kończyli swoje śniadanie – Chcesz jeszcze kompotu młody? – Zapytał chłopca, podając mu emaliowaną kankę, gdy spostrzegł zbliżającą się wdowę.
– Zobacz młody, zobacz jak, kurwisko diabła trawę tratuje, potem nie dziwne, że krowy nie chcą chlać – burknął Sinicki do syna, który spostrzegłszy kobietę spuścił wzrok w ziemię.
– Dzień dobry sąsiadko, a co tak sąsiadka rano na spacerek i do tego boso?

Wdowa cz.2 Przestań mi paniować

W domu wdowy panował wręcz nieskazitelny porządek, wszystko miało swoje miejsce, a stół zdobił śnieżnobiały bieżnik i wazon świeżych kwiatów. Wdowa wzięła do ręki czajnik i wypełniła go wodą, następnie postawiła go na palniku kuchenki, lecz zamiast odpalić gaz, dopadła dziewczynę, przycisnęła do białego kredensu i zaczęła namiętnie całować. Żaneta odwzajemniała przez chwilę jej pocałunki, lecz po chwili zapytała – Obiecałaś mi wino?

Wdowa cz.1: Podglądacz

Ubrana w długi, zapinany na guziki fartuch kobieta, wciąż trzymając w ręce korbę od studni, pochwyciła za wiszące na łańcuchu, po brzegi wypełnione wodą wiadro, po czym przelała ją do wielkiej blaszanej miednicy stojącej na ziemi. Chłopiec szeroko się uśmiechnął, świadom czekającego go widowiska, a jego ręka powędrowała do spodni.

Takie czasy

Takie czasy przyszły,
że ni wiersza popełnić,
ni co namalować
bo zaraz człowiekowi powiedzą,
że się kurwi za atencję.

Baśń o królewnie z Dworcowej 5 cz.2 Przetrwanie ga-trunku

– Alarm! Alarm! – Krzyknął Stefan zeskakując z parapetu i począł napierdalać pałeczką w wiszący obok okna trójkąt.
– Gadaj kto idzie? Policja, czy z urzędu kto?
– To nie policjanty, gorzej! Zenka Morgali kobita i jeszcze dwie jakieś.
– Jakie dwie?
– Skąd mam wiedzieć, nie znam, z innego osiedla pewno.

Baśń o królewnie z Dworcowej 5 cz.1 Prohibicja i młotek

Dawno, dawno temu, za siedmioma bramami, za siedmioma blokami, za siedmioma trzepakami stała mała remiza, a w niej mała świetlica, a w świetlicy gwar i wrzawa, śpiewy, granie i zabawa, tańce, picie, mordobicie, każdej soboty huczne, nocne życie, lecz we wtorki, gdy dzień targowy zbierał się tu cały kwiat menelstwa by prawić i radzić.